Perlei - Portal Kobiet Szczęśliwych.
 
 
 
Dział: moje miejsca
rozmiar czcionki:  A A A

Spacer po Starej Pradze, cz.I.

2009-10-21 11:00:00
Mieszkam w Pradze już od kilku lat
i kiedy przyjeżdżają do nas na weekend goście,
zwykle wyruszamy do centrum
i maszerujemy trasą,
która zahacza o wszystkie najważniejsze zabytki
oraz moje ulubione zakątki.
Was też chciałabym dziś zaprosić
na jesienny spacer po czeskiej Pradze.

Powędrujemy od Bramy Prochowej
przez Stare Miasto i Most Karola na Praski Zamek.
Droga ta w przewodnikach turystycznych
znana jest jako „Królewska” lub „Koronacyjna”.
Przed wiekami tędy właśnie zmierzały do Katedry św. Vita na Hradčanach
uroczyste orszaki koronacyjne królów czeskich.
Zaczynamy przy Bramie Prochowej (Prašná brána)
na Placu Republiki (Náměstí republiky).
Kiedyś było to jedno z głównych wejść do miasta,
kończył się tu trakt handlowy z Kutnej Hory i Czech Wschodnich.
Na miejscu pierwotnej rozsypującej się bramy z XIII w. zbudowano w XV w. nową,
już nie w celach obronnych, ale reprezentacyjnych. Stąd bogate późnogotyckie zdobienia.
Dzisiejszą nazwę „Prochowa” (pierwotnie „Nowa”) zaczęto używać od XVIIIw.,
kiedy to budynek służył jako magazyn prochu strzelniczego.
Dziś koło Bramy Prochowej znajduje się zachwycający secesyjnymi ornamentami Obecní Dům, w którym odbywają się koncerty muzyki poważnej (np. festiwal Praska Wiosna) oraz wystawy.
W średniowieczu na jego miejscu stała mieszczańska siedziba królewska, tzw. Dwór Królów.




Po przejściu przez bramę (i ewentualnym wspięciu się na 65-metrową wieżę po spiralnych schodach) idziemy ulicą Celetną, której nazwa pochodzi od „caltnerów”, po staroczesku piekarzy, którzy w XIVw. tam właśnie wypiekali i sprzedawali plecione bułki zwane „caltnami”.
Przy tej ulicy w Domu Pod Trzemi Królowymi (Dům u tří královen)
mieszkał z rodzicami w latach 1896-1907 Franz Kafka.
Nie ujdziemy daleko, a już wyłania się przed naszymi oczyma
unikatowy Dom Pod Czarną Madonną (Dům u Černé Matky Boží),
pomarańczowa kamienica z fasadą zdobioną geometrycznymi wzorami.
Zbudowano ją w stylu kubistycznym w 1912r. według projektu architekta Josefa Gočára
na miejscu innego starego budynku, z którego została tylko
barokowa figurka Czarnej Madonny na narożniku domu (dziś kopia oryginału).
W budynku znajduje się Muzeum Czeskiego Kubizmu, sklep z kubistycznymi pamiątkami
(można za dość wysokie ceny nabyć tu np. kubistyczne krzesło albo dzbanuszek do herbaty)
oraz mieszcząca się na pierwszym piętrze kawiarnia Grand Café Orient.
Kto ma ochotę, może wstąpić do środka
i zjeść kawałek armeńskiego miodownika, popijając małą czarną.
Albo tylko się rozejrzeć, bo wszystko, od krzeseł po lustra ścienne,zaprojektowane zostało w stylu kubizmu,który tylko w Czechach przesiedlił z malarstwa i rzeźby do architektury i sztuki użytkowej. Po wyjściu z kawiarni zbaczamy z ulicy Celetnej i obchodzimy Dom Pod Czarną Madonną, aby znaleźć się na placu zwanym Owocnym Targiem (Ovocný trh).
Naprzeciwko nas wyrasta zielonkawy budynek zbudowanego w latach 1781 - 1783 Teatru Stanowego (Stavovské divadlo), w którym w 1787r. odbyła się premiera Mozartowskiego Don Giovanni.



Budynki obok teatru należą do Uniwersytetu Karola.
To słynne Karolinum, w którego gotyckich pomieszczeniach (część zwana Křížová chodba)
odbywają się często wystawy fotografii, m.in. zwycięskich zdjęć World Press Photo.
Jeśli akurat odbywa się coś interesującego możemy wstąpić na wystawę.
A potem mieszamy się z tłumem studentów i przez labirynt budynków rektoratu przechodzimy z powrotem na ulicę Celetną,i dalej maszerujemy w kierunku Rynku
(Staroměstské náměstí, zwane przez Czechów swojsko „Staromakiem”).
Jednak zanim się tam dostaniemy, trzeba chwilkę odpocząć.






Tuż koło eleganckiego sklepu z kryształami Swarovski skręcamy w prawo,
by znaleźć się na tyłach górującej nad starym miastem, dwuwieżowej katery Matki Boskiej Przed Tynem.
Tam, w wąziutkiej uliczce Tynskiej, znajdujemy okute żelazem, średniowieczne łukowate drzwi.
Prowadzą one do Kawiarni Literackiej (Týnská literární kavárna),gdzie, jeśli pogoda nam pozwoli, na wewnętrznym tarasie wypijamy po kuflu piwa Bernard,
albo kieliszku „burczaku”, słodkiego „przed-wina”, podawanego tylko teraz, na jesień.
Ceny są tu bardzo przyjazne dla użytkownika.
Być może nawet natkniemy się na wieczór autorski lub inną przyjemną imprezę.
Przy okazji możemy sobie kupić np. ładny album o Pradze lub widokówki w połączonej z kawiarnią księgarni. Albo wybrać się na zwiedzanie kolekcji czeskiego malarstwa i rzeźby XXw. (Galerie Hl. Mesta Prahy), sąsiadującej z kawiarnią przez ścianę.
W „Literackiej” jednak nie gotują, co najwyżej można zamówić przekąski do piwa
– marynowany hermelin (ser pleśniowy) lub „utopenci” (marynowane parówki).
Jest wiele miejsc na Starym Mieście, gdzie można zamówić porządne czeskie jedzenie.
Radzę jednak szukać w małych, skrytych uliczkach, a szerokim łukiem omijać snobsko-turystyczne knajpy na Rynku czy na Celetnej.
Żeby wyrobić sobie obraz o cenach i potrawach podawanych w danej restauracji,
warto przestudiować menu wystawione na zewnątrz przy wejściu.
Turystom z ograniczonym budżetem polecam jadłodajnię Havelská Koruna, przy ulicy Havelskiej 21 (okolice Teatru Stanowego).Dostaniemy tam tacę i kupon, na którym będą zapisywane wszystkie nasze zamówienia, i którego nie wolno zgubić. Zapłacimy wychodząc przy kasie.
Najedzeni i napojeni piwem rzucamy jeszcze okiem na Ungelt,
kompleks budynków z szerokim placem, niegdyś zajazd dla kupców,
gdzie przeładowywano towary, handlowano i bezpiecznie odpoczywano pod opieką księcia,
dziś miejsce pełne restauracji, kawiaren, antykwiariatów i innych sklepików.
Możemy się tam zaopatrzyć np. w pachnące mydła i naturalne kosmetyki Botanicus.
A wieczorem, jeśli mamy ochotę na dobry koncert jazzowy, warto wrócić w te okolice i wstąpić do klubu „Ungelt”. Wąziutkimi uliczkami docieramy wreszcie na „Staromak”i rozglądamy się wokoło. Za naszymi plecami strzelają w niebo wieże Tynskiej Katedry.




Po lewej mamy białą kamienicę „Pod jednorożcem”, gdzie podczas swego pobytu w Pradze (1911-1912) w każdy wtorek po południu przychodził Albert Einstein,
by w towarzystwie przeważnie żydowskich intelektualistów grać na skrzypcach.



Na wprost nas góruje wieża ratusza, z gotyckim wykuszem i słynnym zegarem.
Jeśli przejdziemy się trochę bliżej, w stronę parkujących dorożek, być może odnajdziemy między kostką brukową płaskie metalowe krzyże. Jest ich 27, bo po przegranej bitwie pod Białą Górą w tym właśnie miejscu 21.6.1621r. stało podwyższenie, na którym kat ściął 27 czeskich szlachciców. Byli to przywódcy powstania przeciwko władzy Habsburgów.



Na prawo, w głębi placu, widzimy biały barokowy kościół św. Mikołaja,
obecnie wykorzystywany jako sala koncertowa. Mniej więcej pośrodku placu znajduje się pomnik Jana Husa, czeskiego reformatora religijnego, spalonego na stosie za herezję w niemieckiej Konstancji 6 lipca 1415r.




Za naszymi plecami dominują dwa ciekawe, przyklejone do siebie budynki
– gotycki wieżowy Dom Pod Kamiennym Dzwonem, gdzie odbywają się ciekawe wystawy,
oraz rokokowy, zdobiony na różowo Pałac Kinskich, z rozległym balkonem.



W XIXw. w budynku tym znajdowała się niemiecka szkoła średnia, do której w latach 1893 - 1901 chodził Franz Kafka. Potem, do 1929r., była tu siedziba Polskiej Ambasady.
A po wojnie, 25 lutego 1948r. z balkonu Pałacu Kinskich
przemawiał do ludu Klement Gottwald, pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Czechosłowacji, by ogłosić wszem i wobec początek komunistycznego reżymu.
Jeśli akurat na Staromaku odbywa się jarmark, błąkamy się chwilę między straganami,
oglądając różne produkty tradycyjnego czeskiego rzemiosła.
Kupujemy sobie „trdlo” - słodkie staroczeskie ciasto w kształcie walca,
a dla rozgrzewki grzańca („svařák“) w plastykowym kubeczku.





A tymczasem pod zegarem zaczyna się już gromadzić coraz więcej turystów. Zbliża się pełna godzina, więc czym prędzej dołączamy do nich, zajmujemy sobie dogodne miejsce
i przygotowujemy aparat.








Słynny praski zegar staromiejski został wykonany w 1410r. przez mistrza Mikołaja z Kopenhagi,
a udoskonalony przez Jana z Růže, zwanego Hanušem. Legenda mówi, że twórcą był tylko zegarmistrz Hanuš, oraz że prascy rajcy kazali go podstępem oślepić po wykonaniu zamówienia, by w żadnym innym mieście nie mógł już zbudować podobnego arcydzieła.
Mistrz zemścił się tak, że włożył rękę w mechanizm i zatrzymał zegar.

Zegar składa się z trzech części.Najwyżej umieszczone są małe okienka,
w których przed wybiciem godziny pojawiają się mechaniczne figurki 12 apostołów.
Każdy z nich ma swój atrybut.

W lewym okienku pojawiają się kolejno:
św. Piotr z kluczem,
św. Maciej z toporem,
św. Jan z kielichem,
św. Andrzej z krzyżem w kształcie „x”,
św. Filip z krzyżem,
św. Jakub z muszlą;

w prawym:
św. Paweł z księgą,
św. Tomasz z kopią,
św. Szymon z piłą,
św. Tadeusz z tablicą,
św. Bartłomiej ze skórą,
św. Barnaba ze zwojem.

Pod Apostołami znajduje się część astronomiczna, pokazująca aktualne położenie ciał niebieskich na niebie. Po jej obu stronach znajdują się kolejne ruchome figurki,
przedstawiające Turka (alegoria Rozkoszy, odmawia kręcąc głową), Vanitas (przegląda się w zwierciadle), Chciwość (potrząsa sakiewką i grozi kijem) oraz Śmierć (ciągnie za dzwonek).

Na dole widzimy część kalendarzową, cyferblat z medalionami przedstawiającymi alegorie miesięcy. Po przejściu Apostołów pieje kogut i zegar zaczyna odbijać godzinę.


Kiedy napstrykamy już sporo zdjęć słynnego zegara, możemy wspiąć się na wieżę ratusza po wąskich schodach (ewentualnie wjechać windą)i podziwiać czerwone dachy starej Pragi
z wysokości ponad sześćdziesięciu metrów.



 







A potem już ruszamy w stronę Zamku.
Co zobaczymy po drodze, o tym napiszę następnym razem :).

c.d.n.


Tekst: Stefania Szostok, autorka bloga „Daleko stąd
zdjęcia: Stefania Szostok, Magdalena Kowalczyk
Strona: 1 2 3 4 5
Dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych     Poleć artykuł znajomemu Poleć znajomemu     Drukuj artykuł Drukuj
 

Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł

E-mail adresata
 
 
Spacer po Starej Pradze, cz.I.
Złota Praga. Nie bez powodu uważana za najpiękniejsze miasto świata. Zanim wybierzesz się,żeby zwiedzać ją z mapą w ręku (ostrzegamy - dwa weekendowe dni to za mało, żeby zobaczyć całe miasto !), warto za wczasu dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Dzięki uprzejmości korespondentki Perlei już dzisiaj zapraszamy na wirtualny spacer po czeskiej stolicy.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
 
Autor
 
 
Wasze komentarze
Współpraca   Kontakt   Reklama
Copyright © 2017 Perlei. Wszelkie prawa zastrzeżone.
L77Strony internetowe